Wróciłam ,do domu i od razu poszłam do mojego pokoju.
Znalazłam ,prochy ,poszłam do łazienki i wyrzuciłam je. Nie ,wiem dlaczego zaczęłam
płakać. Jakoś ,trudno było ,mi się rozstać ,z ostatnimi woreczkami prochów. Ja
,nadal pamiętam ,jak ,uwielbiałam je brać. Wpadałam ,wtedy w ekstazę... Kochałam
,to uczucie. Ale ,przestałam ,je brać. Z ,tego jestem dumna! Wyrzuciłam
,ostatnią torebeczkę ,wytarłam łzy i wyszłam z ,łazienki. Nie ,jadłam kolacji. Przebrałam
,się tylko w luźną piżamę ,położyłam się na łóżku i ,zasnęłam. Lubiłam ,ten
stan ,bo tu w snach wszystko ,było takie ,łatwe ,idealne. Wstałam ,o 7:10 ,dziś
był poniedziałek ,więc po weekendzie trzeba ,było iść do szkoły. Już ,w drodze
czułam ,że dziś zdarzy się coś nie dobrego...
Tak ,wiem ,że krótki ,ale chciałam ,żebyście poczekali... Chciałam ,was przetrzymać ,w nie pewności...:D Ale ,obiecuję ,że następny ,rozdział będzie dłuższy! Pod ,ostatnim rozdziałem ,nie pojawił ,się ,ani jeden komentarz i byłam ,trochę zawiedziona. :( Mam ,nadzieję ,że pod tym postem będzie lepiej. :) Ja ,myślicie ,co stanie się w szkole? :)
Fajnee ♥
OdpowiedzUsuń