wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 5.


Wróciłam ,do domu i od razu poszłam do mojego pokoju. Znalazłam ,prochy ,poszłam do łazienki i wyrzuciłam je. Nie ,wiem dlaczego zaczęłam płakać. Jakoś ,trudno było ,mi się rozstać ,z ostatnimi woreczkami prochów. Ja ,nadal pamiętam ,jak ,uwielbiałam je brać. Wpadałam ,wtedy w ekstazę... Kochałam ,to uczucie. Ale ,przestałam ,je brać. Z ,tego jestem dumna! Wyrzuciłam ,ostatnią torebeczkę ,wytarłam łzy i wyszłam z ,łazienki. Nie ,jadłam kolacji. Przebrałam ,się tylko w luźną piżamę ,położyłam się na łóżku i ,zasnęłam. Lubiłam ,ten stan ,bo tu w snach wszystko ,było takie ,łatwe ,idealne. Wstałam ,o 7:10 ,dziś był poniedziałek ,więc po weekendzie trzeba ,było iść do szkoły. Już ,w drodze czułam ,że dziś zdarzy się coś nie dobrego... 

Tak ,wiem ,że krótki ,ale chciałam ,żebyście poczekali... Chciałam ,was przetrzymać ,w nie pewności...:D Ale ,obiecuję ,że następny ,rozdział  będzie dłuższy! Pod ,ostatnim rozdziałem ,nie pojawił ,się ,ani jeden komentarz i byłam ,trochę zawiedziona. :( Mam ,nadzieję ,że pod tym postem będzie lepiej. :) Ja ,myślicie ,co stanie się w szkole? :)

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział 4.


Ja ,musiałam ,z nią porozmawiać!
-Emily ,ja musze ,z tobą porozmawiać...
-Ok ,a o czym?
-No ,właśnie ,o czym... Wiesz ,ja dziś opowiedziałam Ci tylko ,krótka cześć mojej historii.
-Dobrze ,mów dalej!
-No ,bo wszystko zaczęło się tak ,ja kiedyś brałam narkotyki...
-Co?!
-No ,właśnie to. Ale ,dostawałam je od Jacka. Zaczęło ,się na imprezie. Wszyscy ,brali ,i namówili mnie. Wzięłam raz i od razu chciałam więcej. Następnego dnia ,postanowiłam iść do Jacka ,aby dał mi jeszcze kilka woreczków prochów. Zgodził się ,ale musiałam zapłacić. Zgodziłam ,się. Na początku ,3 woreczki wystarczały mi na tydzień. Potem ,3,4,5,6 ,a najgorsze było to ,że musiałam za nie płacić. Najpierw ,starczało mi pieniędzy ,ale z czasem to się zmieniło. Zaczęłam ,kraść je rodzicom. Gdy ,umarła mama postanowiłam z tym skończyć. Wyrzuciłam ,wszystko. Następnego ,dnia poszłam do Jacka. Powiedziałam mu ,ze muszę ,z tym skończyć ,że nie chcę więcej prochów. On ,się nie zgodził ,nie wiem dlaczego. Powiedział ,tylko ,że mnie zniszczy. Na ,początku nic się nie działo. Ale ,po jakimś czasie ,wszyscy zaczęli mnie nienawidzić. Właśnie ,wtedy Jack zaczął mnie prześladować! Gdy ,skończyłam ,miałam łzy w oczach.
-Nie ,płacz Samanta. Przecież ,mówiłaś ,że już nigdy ,tego nie zrobisz.
-No ,właśnie chodzi o to ,że ja dziś po ,tym wszystkim ,znów chciałam wziąć.
-Ale ,mówiłaś ,że wszystko wyrzuciłaś.
-No ,bo tak było. Zostawiłam tylko kilka torebek na ‘’wszelki wypadek’’.
-Ale ,dziś nie wykorzystałaś tej torebki?
-Nie ,ale było blisko. Emily ,ja boje się ,ze znów wpadnę w nałóg.
-Na pewno ,nie. Pomogę ,Ci! Ale ,dziś musisz wyrzucić wszystkie torebki.
-Dobrze....
W ,tym momęcie zadzwonił telefon. Odebrałam ,dzwoniła tata.
-Samanta ,gdzie jesteś?
-U ,koleżanki ,tato.
-Dobrze ,ale wracaj już ,bo jest późno.
-Ok ,zaraz będę.
Schowałam telefon do kieszeni i ,zaczęłam się zbierać. Pożegnałam ,się z Emily i szybko ,sięgnęłam bluzę ,z wieszaka. Gdy ,miałam juz wychodzić Emily podeszła jeszcze do mnie
-Pamiętaj co Ci dziś powiedziałam ,musisz to wyrzucić!
-Pamiętam ,wyrzucę ,prochy nie martw się!
-Ok! Do ,zobaczenia!
-Do ,zobaczenia!


No ,i jest rozdział 4! Przepraszam ,ze tak długo na niego czekaliście! :( Jednak ,mimo wszystko mam nadzieje ,że wam się podoba! :)